Jak zapamiętamy Zygmunta Łukaszczyka jako prezesa KHW?

 

 

Zmiana w fotelu szefa Katowickiego Holdingu Węglowego. Nowym prezesem został Tomasz Cudny, który zastąpi na tym stanowisku Zygmunta Łukaszczyka.


Przypomnijmy: w przeprowadzonym 20 października 2014 roku postępowaniu kwalifikacyjnym Rada Nadzorcza KHW SA powołała na stanowiska prezesa zarządu KHW Zygmunta Łukaszczyka.

Jego poprzednik Roman Łój został odwołany ze stanowiska 26 września 2014 r. Do pełnienia obowiązków prezesa KHW Rada Nadzorcza oddelegowała wówczas właśnie Zygmunta Łukaszczyka. 

Zmiany kadrowe były efektem sytuacji w przeznaczonej do likwidacji kopalni Kazimierz-Juliusz, gdzie doszło do strajku ok. 150 górników. Rozpoczęli oni protest domagając się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz - po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni - przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach.

Protest zakończył się podpisaniem porozumienia, które zmieniło ścieżkę wygaszania zakładu. Przejęła go później Spółka Restrukturyzacji Kopalń.

Zygmunt Łukaszczyk urodził się 11 czerwca 1961 roku w Żorach. Branża górnicza jest mu bliska od lat.

W 1985 roku ukończył studia z zakresu fizyki na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W lutym 2012 roku obronił na Wydziale Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej w Gliwicach pracę doktorską na temat: Uwarunkowania surowcowe dla zestawiania mieszanek węglowych w oparciu o węgle ortokoksowe Jastrzębskiej Spółki Węglowej. 

W 1990 roku objął funkcję wiceprezydenta Żor, a następnie został prezydentem tego miasta. Funkcję tę pełnił do listopada 1998 roku. 

W 1998 roku zdał egzamin na członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa. W 1999 roku objął stanowisko dyrektora zespołu przekształceń strukturalnych, a po dwóch latach wiceprezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA.

Był także dyrektorem Biura Restrukturyzacji, Nadzoru Właścicielskiego i Strategii Kapitałowej w JSW SA. W 2006 roku został prezesem Centralnego Laboratorium Pomiarowo-Badawczego, spółki powiązanej z JSW SA. 

Od listopada 2007 r. do marca 2014 r. zasiadał w fotelu wojewody śląskiego.

W branży górniczej jest wysoko oceniany - jako człowiek dialogu, otwarty na argumenty innych. Zygmunt Łukaszczyk ma też dobre notowania w środowisku górniczych związków zawodowych.

- Było wiadomo, że zostanie zmieniony, bo przecież był wojewodą śląskim z nadania Platformy Obywatelskiej - mówi portalowi wnp.pl prezes jednej z firm górniczych. - Na pewno jest to dobry fachowiec, który docenia znaczenie sektora węglowego, o który to upominał się też wtedy, kiedy stał na czele Euracoal - przypomina nasz rozmówca.

 

Trudna walka z antywęglową histerią

- Jako szef Euracoal mogę zaznaczyć, że obecnie producenci węgla kamiennego oraz brunatnego w Europie mówią wprost o panującej histerii antywęglowej. Węgiel jako pojęcie wręcz zniknął z unijnego dyskursu - mówił portalowi wnp.pl przed dwoma laty Zygmunt Łukaszczyk. - Cały czas trwa nagonka na energię z węgla w UE. Jeżeli jednak ten węgiel jest tak bardzo niechciany i nielubiany, to zachodzi pytanie, czy da się go szybko zastąpić. W przypadku Polski nie ma takiej możliwości. Nie ma szans na zastąpienie węgla innym paliwem w najbliższych latach. Węgiel musi mieć znaczący udział w miksie energetycznym Polski. W Unii Europejskiej każdy kraj powinien móc kształtować swój własny miks energetyczny indywidualnie, w oparciu o posiadane zasoby. Obecnie wiele mówi się o tzw. czystej energii i pomija się przy tym węgiel. A przecież energia produkowana z węgla może być czysta. Węgiel wcale nie musi być „brudnym paliwem” przy produkcji energii. Natomiast chodzi tu o stosowane technologie. W Unii Europejskiej de facto wyeliminowano z dyskursu pojęcia węgla kamiennego i brunatnego. Jednak z czego w Polsce mamy produkować energię? Z wiatru, a może z wody?! Jakiż my mamy potencjał w zakresie tzw. odnawialnych źrodeł energii?! To co, mamy lasy wycinać? W zakresie odnawialnych źródeł energii nie dysponujemy potencjałem. Natomiast posiadamy zasoby węgla i to z nich należy korzystać. Obecnie paliwo stałe, jakim jest węgiel, pozostaje regulatorem ceny energii na rynku. Zatem powstaje pytanie, jak kształtowałyby się u nas ceny energii, gdyby tego węgla nie było. Poszybowałyby one w górę. W Polsce to właśnie węgiel jest swoistym regulatorem w zakresie cen energii - zaznaczał wtedy Zygmunt Łukaszczyk. 

W trakcie ostatniej edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego Zygmunt Łukaszczyk, jako prezes KHW, wskazywał, że w holdingu przeszło się od ton na gigadżule, by zapewnić klientom jakość i stabilne parametry. 

- Kopalnia powinna być zakładem nawęglającym dla energetyki, a węgiel powinien być traktowany jako jedno z ogniw łańcucha produkcji energii - mówił Zygmunt Łukaszczyk. - Rok temu mówiłem, żeby wydobywać gigadżule, by przejść na system wydajnościowy. Trzeba założyć zły scenariusz. Może to jeszcze nie jest dno cenowe. KHW w obecnych realiach nie jest w stanie obsłużyć obecnego zadłużenia. Żeby obsłużyć obecne zadłużenie potrzeba około 500 mln zł - wskazywał Zygmunt Łukaszczyk. 

 

Zatrudniający ok. 14 tys. osób holding potrzebuje dokapitalizowania. Potrzebna jest również restrukturyzacja sięgającego 3 mld zł zadłużenia, a także wzrost wydajności, który może się odbyć przy realizacji niezbędnych inwestycji. 

Katowicki Holding Węglowy ma przy tym zmierzać w kierunku zwiększenia produkcji sortymentów grubych i średnich. 

Niebawem ma być gotowy nowy program naprawczy dla holdingu. Program z roku 2015 nie przystaje już bowiem do obecnej rzeczywistości, co związane jest ze spadkiem cen węgla.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski zaznaczał niedawno, że doinwestowanie KHW nie będzie możliwe bez środków pozyskanych od inwestorów zewnętrznych. Potrzebne też będą negocjacje z bankami dotyczące restrukturyzacji zadłużenia, którego obsługa kosztuje firmę ok. 150 mln zł.

Wydajność w przypadku KHW wynosi 764 tony na pracownika rocznie. Ta wydajność powinna więc wzrosnąć, przynajmniej do poziomu 800-900 ton.

Zaangażowanie w działania naprawcze w Katowickim Holdingu Węglowym zadeklarowały Enea i Węglokoks. 

Katowicki Holding Węglowy - o czym informował już portal wnp.pl - miałby stworzyć jeden organizm wraz z kopalnią Bobrek-Piekary należącą obecnie do Węglokoksu Kraj. Robocza nazwa nowego podmiotu to Polski Holding Węglowy.

- Chodzi o to, by KHW został uzupełniony przez kopalnie Węglokoksu Kraj - mówił niedawno wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. 

Holding potrzebuje restrukturyzacji finansowej, kapitałowej oraz techniczno-organizacyjnej (zmierzanie w kierunku kopalń zespolonych). KHW będzie miał około półtora roku na dojście do rentowności. Skumulowana strata spółki - na co zwrócił uwagę minister Tchórzewski - od 2011 roku to ok. 1,5 mld zł. 

Trzeba zmierzać w kierunku modelu kopalń zespolonych. Dzięki temu z czterech kopalń holdingu pozostałyby dwie: Mysłowice-Wesoła oraz Murcki-Staszic. Obok nich byłaby jeszcze kopalnia Bobrek-Piekary, która znajduje się obecnie w strukturach Węglokoksu Kraj. 

Zbędny majątek KHW miałby zostać przekazany do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. 

Część załogi mogłaby dobrowolnie skorzystać z osłon przewidzianych w ustawie górniczej. Wdrożenie programu restrukturyzacyjnego w KHW ma też pomóc w odzyskiwaniu rynków, które utracono na rzecz węgla z importu. Zobaczymy, jak z niełatwym zadaniem uzdrowienia holdingu poradzi sobie następca Zygmunta Łukaszczyka.

Jerzy Dudała