Górnictwo: nie pozorować działań. Działać!


Sugestia zawarta w tytule odnosi się już, co oczywiste, do nowego rządu, jaki zostanie wyłoniony po najbliższych wyborach do parlamentu. Największa bolączka górnictwa, jaką był brak decyzji i działań, musi odejść.


14 mld zadłużenia, trudne położenie


Jeżeli chodzi o gospodarkę, to restrukturyzacja górnictwa - o czym zgodnie mówią przedstawiciele różnych partii - będzie jednym z największych wyzwań dla nowego rządu.

Górnictwo jest zadłużone na ok. 14 mld zł, a spółki węglowe borykają się z ogromnymi problemami.

Kompania Węglowa i Jastrzębska Spółka Węglowa walczą o przeżycie, w nieco lepszej sytuacji wydaje się być Katowicki Holding Węglowy.

Nowy rząd będzie musiał się wziąć za reformowanie sektora węglowego prowadząc dialog ze stroną społeczną. To naprawianie górnictwa musi uwzględniać położenie producentów węgla, ale nie tylko ich.

Musi również obejmować problemy spółek z otoczenia górnictwa, z których wiele doszło już do przysłowiowej ściany. Musi też uwzględniać argumenty władz samorządowych, które mają u siebie kopalnie.

Zadanie dla nowego rządu jest na tyle trudne, że potrzeba będzie sięgnąć po górniczych fachowców, niezależnie od środowiskowo-towarzyskich sympatii i antypatii.

Górnictwo nie jest branżą, z którą poradziłyby sobie jedynie osoby spoza niej. Bankowcy, finansiści - są ze swoją wiedzą potrzebni, ale przede wszystkim potrzebni są doświadczeni ludzie z branży, znający się m.in. na geologii, na gospodarowaniu złożem.

Branża znalazła się w takiej zapaści, że na pewno potrzebne będą działania zdecydowane. Trzeba je wypracować wraz z przedstawicielami strony społecznej czy samorządów. Nie może być tu elementu zaskoczenia.

Z takim zaskoczeniem mieliśmy już do czynienia na początku tego roku, kiedy rząd premier Ewy Kopacz przedstawił plan restrukturyzacji Kompanii Węglowej zakładający m.in. likwidację kopalń. Wówczas wielkiego zaskoczenia nie kryły nie tylko załogi górnicze, ale również władze miast, w których ulokowane są kopalnie wytypowane wtedy do likwidacji.

Ostatecznie - przy szybko wzbierających na sile protestach - rząd wycofał się z pomysłu likwidacji kopalń.

I potem nastąpił czas jechania na jałowym biegu. Czas płynął, działań nie było, rząd nie dotrzymał porozumienia zawartego z górniczymi związkami 17 stycznia 2015 roku zakładającego m.in. utworzenie tzw. Nowej Kompanii Węglowej.

 

Będzie chęć mariażu kopalń z energetyką

Co nas czeka w górnictwie? Nowy rząd zapewne będzie realizował koncepcję łączenia kopalń z energetyką. Będzie też musiał podjąć negocjacje z KE dotyczące między innymi zmiany decyzji nr 787 Rady UE z 2010 roku.

Zadaniem dla nowego rządu będzie wypracowywać konkretne rozwiązania, a następnie wcielać je w życie. Tylko tyle i aż tyle, mając na uwadze ostatnie lata i chociażby to, jak premier Donald Tusk uciekał od wzięcia się za problemy górnictwa.

Brak decyzji jest często gorszy niż ich podejmowanie, nawet jeśli nie są optymalne. Jeżeli należy coś skorygować, to trzeba to robić.

Natomiast odwlekanie działań i mamienie opinii publicznej kolejnymi koncepcjami i deklaracjami nie rozwiązuje problemu.

Można wprowadzać - i trzeba - również trudne, niepopularne rozwiązania. Ale nie z zaskoczenia. One muszą zostać wypracowane w drodze dialogu wszelkich zainteresowanych stron - przedstawicieli strony społecznej, władz samorządowych, przedstawicieli jednostek naukowo-badawczych pracujących od lat na rzecz górnictwa, wreszcie przedstawicieli firm dostarczających kopalniom różnego rodzaju produkty i usługi. Tych gremiów pominąć nie wolno!

Tak więc, czas na działania w górnictwie. Działania poprzedzone dialogiem i solidnymi analizami.

Jeżeli będą konkretne plany, dotyczące konkretnych zakładów, to muszą one bazować na solidnej, rzetelnej analizie. W przeciwnym wypadku napotkają szybko na zdecydowany opór.

Jerzy Dudała