Górnictwo: nikt już na nic nie liczy


Nowa Kompania Węglowa nie powstanie w najbliższym czasie. Górnictwem musi się zająć nowy rząd wyłoniony po najbliższych wyborach parlamentarnych. Obecnie w branży nikt już na nic nie liczy.

 

Wielokrotnie w trakcie ostatnich miesięcy przedstawiciele rządu PO-PSL zapewniali, że Nowa Kompania Węglowa powstanie w terminie z porozumienia zawartego między rządem a górniczymi związkami 17 stycznia tego roku.

 

Podkreślano, że sprawy są w toku, że w Nową KW zaangażują się spółki energetyczne. Jednak szefowie spółek energetycznych przeciwstawili się skutecznie nakazom resortu skarbu, by wejść do Nowej KW.

Górnicze związki i załogi śląskich kopalń czują się oszukane przez rząd premier Ewy Kopacz. Trudno się dziwić. Rząd PO-PSL niczego w górnictwie w ciągu ostatnich lat nie dokonał. Przyczynił się do zapaści sektora węglowego swym nicnierobieniem. Przed dwoma laty na Śląsku gościł ówczesny premier Donald Tusk.

Spotykał się z przedstawicielami górniczych związków, z pominięciem zarządów spółek węglowych, i zapewniał, że nie będzie żadnej likwidacji kopalń.
Z rządowych zapowiedzi nie zrobiono niczego, w tym nie uporządkowano rynku wewnętrznego, nie postarano się o ograniczenie importu węgla. Ten zresztą zmalał, bo na rynku pojawił się tani węgiel z Kompanii Węglowej, co spotkało się z protestem Lubelskiego Węgla Bogdanka, kopalni Silesia czy Katowickiego Holdingu Węglowego.

Górnictwem rząd się nie zajmował, bo miał na głowie inne sprawy, z tzw. aferą taśmową na czele.

W poniedziałek 28 września w Katowicach ma zebrać się Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. Górnicze związki zadecydują, co robić dalej. Zapewne ogłoszone zostanie pogotowie strajkowe. Natomiast w kopalni Brzeszcze może dojść do protestów, bo sytuacja jest tam coraz bardziej napięta.

Premier Ewę Kopacz zapytano 25 września w Gdańsku o brak utworzenia Nowej Kompanii Węglowej.

Odpowiedź? - Kochani, więcej optymizmu - zaznaczyła premier Kopacz -Gwarantuje wam. Jestem po rozmowach z komisarzem, z Jean-Claude Junckerem. Rozmawiałam z tymi ludźmi wtedy, gdy byłam na ostatniej, nieformalnej Radzie Europejskiej i gwarantuję, że Kompania Węglowa bez zamykania kopalń będzie miała się dobrze. Dajmy sobie czas - powiedziała Ewa Kopacz.

 

Ta wypowiedź została fatalnie odebrana w branży górniczej. Pojawiło się mnóstwo komentarzy o arogancji władzy i bezczelności.

- To doprawdy żenujące, przecież mieli dość czasu i nic nie zrobili - ocenia w rozmowie z portalem wnp.pl prezes firmy górniczej. - Już lepiej, żeby premier Kopacz nic na temat górnictwa nie mówiła. Ostatnie miesiące to była tylko gra na czas, byle do wyborów. A teraz premier mówi, by dać sobie więcej czasu. To kuriozalne zważywszy na fakt, że niebawem będziemy mieli nowy rząd. Brak odpowiedzialności wręcz poraża - podsumowuje nasz rozmówca.

Związki z Kompanii Węglowej wskazują, że Nowa KW nie powstanie - mimo wielokrotnych zapewnień i publicznie składanych deklaracji przez rząd.

Związkowcy podkreślają, że rząd zmarnował dziewięć miesięcy okłamując górników i marnotrawiąc czas oraz środki finansowe na tworzenie iluzorycznych wizji, które dziś obnażone z fałszu stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Skutkiem tych decyzji może być niekontrolowany proces upadłościowy wielu firm, jak również wielki wybuch niezadowolenia społecznego.

- Czujemy się oszukani przez panią premier i jej ministrów. Rząd okazał się nieudolny, niekompetentny i nie zdolny do realizacji tak ważnego projektu. Wszelkie negatywne skutki przedstawionych dziś decyzji obciążą przedstawicieli rządu RP, który był gwarantem realizacji Programu Naprawczego Kompanii Węglowej SA - zaznaczyli związkowcy w komunikacie.

I wskazali, że pracownicy oczekują pisemnych deklaracji co do dalszego funkcjonowania Kompanii Węglowej ze szczególnym uwzględnieniem gwarancji miejsc pracy oraz świadczeń pracowniczych i wynagrodzeń.

- Po ośmiu latach rządu PO-PSL w górnictwie pozostaną zgliszcza. I będzie wielki problem. Ludzie będą bowiem, co zupełnie naturalne, oczekiwać wynagrodzenia za wykonaną pracę - podkreślił w wywiadzie dla portalu wnp.pl z 28 sierpnia 2015 roku Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności.

Jak widać nie pomylił się. Od dłuższego czasu w branży górniczej podkreślano, że rząd nic nie robi, tylko pozoruje działania.

Minister skarbu Andrzej Czerwiński został odesłany przez prezesów spółek energetycznych, którzy dali mu do zrozumienia, że nic nie wskóra, a oni i tak nie zaangażują się w Nową KW.

Rząd nie miał żadnego pomysłu na górnictwo. Kiedy były wysokie ceny węgla, to snuto mocarstwowe wizje, w tym takie, że Kompania Węglowa wybuduje nową kopalnię na Lubelszczyźnie. Tych, którzy wtedy tonowali nastroje, wskazywano jako malkontentów sypiących piach w szprychy. Jednak nieco później dekoniunktura na rynku obnażyła wszelkie zaniechania w polskich kopalniach.

 

Nowy rząd będzie miał wielkie zadanie przed sobą. Górnictwo to znaczący pracodawca. Ulokowane na niewielkim skrawku ziemi kopalnie zatrudniają wielu ludzi, a dochodzi cała rzesza firm produkujących na rzecz kopalń i dostarczająca im swe usługi. Te firmy też znalazły się w tarapatach, w wielu z nich dochodzi do redukcji zatrudnienia.

- Jesteśmy na granicy, gdyż kosztów nie da się już bardziej obniżać, a spółki okołogórnicze wyczerpały już możliwość kredytowania spółek węglowych - podkreślił w wywiadzie dla portalu wnp.pl Bogdan Fiszer, prezes Conbeltsu Bytom. - Te firmy doszły do ściany. I mogą nie przystępować do przetargów oraz likwidować działalność operacyjną na rzecz kopalń.

Największym zagrożeniem dla Kompanii Węglowej, jak również dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego, pozostaje kwestia płynności finansowej.

Zdaniem byłego wiceministra gospodarki Jerzego Markowskiego sytuacja w górnictwie i brak utworzenia Nowej Kompanii Węglowej świadczy o fatalnym poziomie kompetencji rządu PO-PSL, który nic nie potrafił zrobić.

- Zdecydowanie trzeba się liczyć z tym, że po wyborach parlamentarnych nowy rząd musi postawić na kadry o znacznie większych kompetencjach zawodowych - zaznaczył w wywiadzie dla wnp.pl Jerzy Markowski. - Odnoszę wrażenie, że w jego kierowniczym managemencie wykreowała się grupa, którą we Francji nazywano kiedyś piątą kolumną. nie mając wątpliwości, że takowa istnieje, zadaję sobie tylko pytanie: czy w tej grupie jest więcej idiotów, czy świadomych sabotażystów.
Jedno jest bezsporne, że ich siła, z uwagi na zajmowane miejsce w strukturach zarządzania w górnictwie, jest tak duża, że paraliżują racjonalne działania i propozycje działań ze strony kadr kierujących poszczególnymi kopalniami - podkreślił Jerzy Markowski.

W branży zastanawiają się, kto weźmie się za górnictwo po wyborach. Gdyby przykładowo wygrało Prawo i Sprawiedliwość na tyle, by móc rządzić samodzielnie, to - wskazują w środowisku górniczym - nie może już popełnić takiego błędu, jakim było przed laty zrobienie wiceministrem Pawła Poncyljusza.

Do dziś jest on fatalnie oceniany w sektorze węglowym. Później udanie zastąpił go Krzysztof Tchórzewski. W górnictwie są obawy, by nie forsowano na przykład programu budowy elektrowni jądrowej kosztem węgla.

Jerzy Dudała