Związkowe protesty niczego nie zmienią. W górnictwie będzie dramat

 

 

Coraz częściej w branży górniczej można usłyszeć głosy pełne rezygnacji, że niebawem znajdzie się ona w dramatycznym położeniu. Lada moment może w spółkach węglowych pojawić się problem z zebraniem środków na wynagrodzenia.


Przypomnijmy: polskie górnictwo węgla kamiennego odnotowało za pierwsze półrocze br. stratę netto 1,445 mld zł. Rok wcześniej w tym okresie strata wyniosła 772,3 mln zł, natomiast w całym ub. roku - 2,203 mld zł.

EBIT w górnictwie węgla kamiennego, a zatem zysk operacyjny przed odliczeniem podatków i odsetek, wyniósł w pierwszym półroczu 2015 roku minus 1098 mln zł, a EBITDA, czyli zysk przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych kredytów, podatków i amortyzacji, wyniosła 260,5 mln zł. Saldo zobowiązań i należności branży sięgnęło minus 10,830 mld zł.

- Oczywiście martwi to, o czym wszyscy wiedzą, że straty rosną, że obniża się cena zbytu węgla, że pogarsza się rentowność, że rośnie stan zobowiązań finansowych górnictwa, że dramatycznie pogarsza się wskaźnik płynności finansowej - zaznacza w rozmowie z portalem wnp.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. - Jednak najbardziej dramatyczna jest informacja, że o prawie 50 proc. zmniejszają się co pół roku ilości wykonywanych górniczych robót udostępniających nowe partie złóż. Każdy górnik rozumie, że jeżeli ta tendencja się utrzyma, to nie będziemy mieli czego wydobywać. I pozbawimy się nie tylko szansy na poprawę wyniku finansowego. Ale, co najgorsze, pozbawimy się szansy na jakiekolwiek przychody, bowiem jeśli się nie produkuje, to się nie sprzedaje - podkreśla Jerzy Markowski.

W branży panuje minorowy nastrój. W spółkach węglowych niebawem może zabraknąć na wypłaty. Rynek jest słaby i rozchwiany, w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia będą zwalniać.

- Nawet gdyby powstała ta Nowa Kompania Węglowa, to komu i za ile sprzeda ona węgiel - pyta w rozmowie z portalem wnp.pl szef jednego z przedsiębiorstw górniczych. - Przy takich cenach węgla szykuje się istny dramat i niczego tu nie zmienią demonstracje górniczych związków.

Wzrost sprzedaży węgla w pierwszym półroczu br. dotyczył głównie rynku krajowego; skierowano nań 30,8 mln ton węgla, natomiast rok wcześniej 28,2 mln ton.

Sprzedaż surowca po niskich cenach nie przełożyła się naturalnie na zwiększone przychody branży.

Eksport wzrósł z 4,4 do 4,8 mln ton. Na rodzimy rynek trafiło ogółem 86,6 proc. wydobytego węgla kamiennego. W całości sprzedaży na węgiel energetyczny przypadło 81,6 proc.

 

Producenci starają się ratować płynność finansową, bo potrzebują pieniędzy na wypłaty. Za moment może być z tym wielki problem.

- Jest jeszcze jeden parametr, który doskonale rozumieją górnicy - podkreśla Jerzy Markowski. - To jest stopień geologicznego udokumentowania złóż. My po prostu o naszych złożach wiemy zbyt mało. I dlatego szukamy węgla w najdroższy z możliwych sposobów, czyli wyrobiskami górniczymi, co ma katastrofalne skutki dla kosztów funkcjonowania kopalń. Bowiem w całym bilansie kosztów Kompanii Węglowej, czy każdej innej spółki węglowej, największy udział mają koszty kopalń. A tam sytuacja jest taka, że brak środków na racjonalną działalność górniczą skutkuje rosnącymi kosztami na improwizację, pogrążając wynik finansowy kopalń. I to, że tak się dzieje wynika z niedoceniania przez kierownictwo resortu skarbu oraz władz spółek węglowych klasycznej pragmatyki górniczej, o której pojęcie mają najwyżej kierownictwa kopalń, kadra inżynieryjna, górnicy. Ale im brakuje pieniędzy na pragmatykę. Stąd improwizują, a przez to tracą pieniądze. Jestem absolutnie pewien, że gdyby nie pragmatyzm kadry i załóg w kopalniach, to sytuacja polskiego górnictwa byłaby jeszcze gorsza - podsumowuje Jerzy Markowski.

Stan zapasów na koniec czerwca br. wynosił prawie 6,4 mln ton , z czego 6,1 mln ton stanowił węgiel energetyczny. Energetyka z kolei ma na zwałach ok. 6,6 mln ton.

Fatalny poziom cen

W okresie styczeń-czerwiec 2015 roku średnia cena tony węgla wynosiła 262,24 zł, czyli o 5,9 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2014 roku, kiedy to węgiel średnio kosztował 278,72 zł za tonę. Cena węgla energetycznego spadła w tym czasie o 7,3 procent, natomiast koksowego o 3,3 proc.

Od dłuższego już czasu spadają ceny węgla w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia). Ósmego maja br. węgiel energetyczny kosztował tam 62,03 dol. za tonę, natomiast na koniec lipca 57,62 dol.

- Nie należy się spodziewać tego, że ceny węgla energetycznego pójdą w górę - ocenia Henryk Paszcza, dyrektor katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu.

Przy utrzymaniu się kosztów ogółem górnictwa na poziomie 13,5 mld zł oraz średnim jednostkowym koszcie produkcji 301,78 zł za tonę - każdą tonę sprzedawano w pierwszej połowie br. ze średnią stratą 39,81 zł. W tym samym okresie 2014 roku średnia strata na tonie wynosiła 26,46 zł.

 

Zatrudnienie w polskich kopalniach węgla kamiennego wyniosło 97 990 pracowników, z tego 2814 osób ma uprawnienia emerytalne.

Po rozdziale i przekazaniu części nierentownych zakładów Kompanii Węglowej oraz Katowickiego Holdingu Węglowego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń trafiło 6195 górników.

Sytuacja w branży się zagęszcza. Górnicze związki postawiły sprawę jasno: albo będą zapowiedziane rozwiązania do końca września - chodzi przede wszystkim o powołanie tzw. Nowej Kompanii Węglowej - albo będą strajki i protesty.

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy w górnictwie ogłosił 25 sierpnia gotowość strajkową z datą na 1 października.

Natomiast 7 września przeprowadzone zostaną masówki informacyjne dla załóg górniczych w śląskich spółkach węglowych.

- Nasza ocena jest jednoznaczna - powiedział portalowi wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. - Rząd nie realizuje porozumienia zawartego w styczniu br. Czujemy się oszukani, nie tylko jako górnicy i związkowcy, ale również jako przedstawiciele społeczności całego Śląska, któremu obiecano decyzje i działania. Dotyczy to między innymi tzw. Programu dla Śląska. Jeśli niedotrzymany zostanie termin zapisany w styczniowym porozumieniu, to podjęte zostaną działania protestacyjno-strajkowe, których harmonogram i scenariusz został przyjęty i ustalony - zaznaczył Ziętek.

Zapowiada się gorąca jesień

- Niestety z przykrością stwierdzamy, że mamy do czynienia z paradą oszustów ze strony rządowej, gdyż porozumienie to w naszej ocenie jest wykonane w stopniu nie wyższym, jak 25 procent - zaznaczył Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności. - Jedyne, co zostało wykonane, to przekazanie kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń oraz stworzenie jednej spółki na bazie kopalń Bobrek i Piekary, czyli Węglokoksu-Kraj.

Pod wielkim znakiem zapytania - wskazują związkowcy - jest możliwość utworzenia tzw. Nowej Kompanii Węglowej.

Dominik Kolorz zaznaczył, że od początku września rozpocznięte zostaną działania mające na celu uświadomienie społeczeństwu sytuacji w górnictwie i wynikających z niej konsekwencji.

 

- Niestety, będę tutaj parafrazował stwierdzenie, którego używaliśmy wcześniej, rząd zrobił nas w ciula - zaznaczył Dominik Kolorz. - To przykre, co mówię. Nie spodziewaliśmy się, że rząd PO na czele z panią premier Ewy Kopacz nie dotrzyma zobowiązań, a przypomnę, że rząd jest gwarantem tego porozumienia - podkreślił Dominik Kolorz.

Rząd wskazuje, że z zaangażowaniem podchodzi do sytuacji w górnictwie i podejmuje wszystkie dopuszczalne prawem działania, żeby Nowa Kompania Węglowa utworzona została w terminie przewidzianym w porozumieniu zawartym 17 stycznia.

W 2014 roku Kompania Węglowa wygenerowała ponad 2,4 mld zł straty gotówkowej.

- Spółki energetyczne nie chcą się angażować w Nową Kompanię Węglową zważywszy na sytuację i prognozy dla węgla kamiennego - mówi portalowi wnp.pl szef jednej z firm górniczego zaplecza.

- Szefowie spółek energetycznych są między młotem a kowadłem - zaznaczył w niedawnym wywiadzie dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. - Jeżeli nie wykonają nieformalnych zaleceń rządu, to wylecą. A jeśli je wykonają, to czeka ich prokurator, albo przynajmniej kłopoty z powodu działania na szkodę własnych spółek - podkreślił Ziętek.

Na coraz gorszą sytuację rodzimych producentów węgla z niepokojem patrzą w firmach kooperujących z górnictwem i dostarczających mu produkty i usługi.

Firmy te starają się zabiegać o kontrakty za granicą oraz poszerzać zakres swej działalności i wychodzić poza górnictwo.

- O 25 proc. zwiększyliśmy sprzedaż na rynki pozagórnicze - mówi Henryk Stabla, prezes Carboautomatyki. - Staramy się cały czas wchodzić na rynki pozagórnicze, ale oczywiście jest to kosztowne. Ponadto intensyfikujemy swe działania na rynkach zagranicznych, między innymi na Dalekim Wschodzie. Jeżeli chodzi o rynek krajowy, to zmniejszyliśmy nań produkcję - zaznacza prezes Stabla.

Bez unormowania sytuacji w rodzimym górnictwie także firmy okołogórnicze będą mieć coraz to większe problemy.

Jerzy Dudała