Wizja w kopalni Mysłowice-Wesoła zapewne opóźni się

 

Pogorszyły się warunki wentylacyjne w otamowanym rejonie w kopalni Mysłowice-Wesoła. Stąd planowana na wrzesień wizja na miejscu ubiegłorocznej katastrofy być może odbędzie się w późniejszym terminie.

 

Jak wskazuje Jolanta Talarczyk, doradca, rzecznik prasowy prezesa WUG - mówiono o tym w trakcie szóstego posiedzenia Komisji do zbadania przyczyn i okoliczności zapalenia metanu oraz wypadku zbiorowego, zaistniałych 6 października 2014 roku w kopalni Mysłowice-Wesoła Ruch Wesoła w Mysłowicach, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego.


W porządku obrad prowadzonych przez przewodniczącego komisji Wojciecha Magierę, wiceprezesa WUG, znalazły się prezentacje: wyników badań przyczyn i okoliczności zdarzenia, ekspertyz oraz oceny akcji ratowniczej.

Precyzowano wstępne wnioski, wynikające z prac komisji w odniesieniu do kopalni i do KHW, a także do wszystkich przedsiębiorców wydobywających węgiel kamienny oraz jednostek naukowo-badawczych.

Wspólnym celem tych wniosków jest zapobieganie powtórzeniu się podobnych katastrof w przyszłości.

Przewodniczący komisji poinformował, że spośród 25 rannych w tym wypadku górników żaden nie jest już hospitalizowany w szpitalach.

Trzech poszkodowanych powróciło do pracy po zakończeniu leczenia, dwóch przeszło na rentę inwalidzką, dwóch korzysta z emerytury, a 18 ze świadczeń rehabilitacyjnych.

W ubiegłorocznej katastrofie poszkodowanych zostało łącznie 30 osób. Pięciu górników zmarło, 15 osób odniosło ciężkie obrażenia, 10 zostało lekko rannych.

Jak zaznacza Jolanta Talarczyk, komisja nie ma wątpliwości, że przyczyną zapalenia metanu był pożar endogeniczny, rozwijający się w zrobach pokładu 510 w rejonie skrzyżowania ściany 560 z chodnikiem XIa wsch.

Na podstawie dotychczasowych badań ustalono nieprawidłowości, które w różnej mierze przyczyniły się do zaistnienia katastrofy.

Te najpoważniejsze dotyczą zwalczania zagrożenia metanowego i pożarowego. Stwierdzono między innymi, że:

- w kopalni nie wykonywano aktywnej profilaktyki pożarowej z częstotliwością minimum jeden raz w tygodniu, jak zakładał projekt techniczny ściany (od uruchomienia ściany w lipcu 2014 r. do czasu zdarzenia przeprowadzono ją pierwszy raz dopiero 5 października 2014 r.);

- nie prowadzono rzetelnych pomiarów metanu i tlenku węgla;

- nie rozpoczęto akcji przeciwpożarowej w związku z zaistniałym pożarem endogenicznym w zrobach pokładu 510 w rejonie ściany 560, który stwierdzono już 5 października 2014 r.,

 

- od 5 października 2014 r. dopuszczono - niezgodnie z zasadami sztuki górniczej - do aktywnego gaszenia pożaru w zrobach pokładu 510 w rejonie ściany 560,

- 6 października 2014 r. utrzymywano chodnik XIa wsch. za frontem ściany na odcinku większym niż maksymalnie 4m jak zakładał projekt techniczny ściany;

- nie wycofywano ludzi z rejonu ściany 560 w pokładzie 510, podczas przekroczeń zawartości 2 proc. metanu, stwierdzanych metanomierzami indywidualnymi;

- tolerowano brak stanowiska pompowego w rejonie skrzyżowania frontu ściany z chodnikiem XII wsch., co było niezgodne z ustaleniami zawartymi w projekcie technicznym ściany 560.

W końcową fazę weszły przesłuchania osób w ramach prowadzonego dochodzenia przyczyn i okoliczności katastrofy.

Przesłuchano 205 osób, w tym niektóre kilkakrotnie (przeprowadzono 215 przesłuchań). Jeszcze tylko jedna osoba, przebywająca na L-4, nie złożyła zeznań.

Niektóre wątki dochodzenia zamykane są już formułowaniem zarzutów i wyłączane z dalszego postępowania. W sierpniu kierowane będą pierwsze wnioski do sądu o ukaranie osób, których postępowanie przyczyniło się do zaistnienia zapalenia metanu i wypadku zbiorowego.

W ocenie akcji ratowniczej powtórzyły się wnioski z poprzedniego posiedzenia Komisji. Eksperci wysoko ocenili sprawność zastępów ratowniczych.

Raport kończący pracę Komisji, powołanej przez prezesa WUG - wskazuje Jolanta Talarczyk - zostanie opracowany dopiero po zakończeniu całego postępowania, w tym wizji lokalnej na miejscu wypadku.

W otamowanym rejonie, z powodu pożaru endogenicznego, w sposób ciągły monitorowany i analizowany jest skład atmosfery. Wykorzystany jest do tego chromatograf.

Stale utrzymuje się wysoka temperatura i duże stężenia tlenku węgla oraz innych gazów, co wskazuje, że pożar jeszcze nie został ugaszony.

Po analizie ostatnich odczytów eksperci przypuszczają, że wrześniowy termin przeprowadzenia wizji jest mało realny.