Markowski: nie rozumiem bierności właściciela w górnictwie

 

 

Tylko importerów będzie stać sprzedawać w Polsce węgiel po tak niskich cenach. Polskich producentów nie będzie stać, bo po prostu zbankrutują - mówi dla portalu wnp.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

 

W okresie styczeń-kwiecień br. wydobycie węgla kamiennego ogólem wyniosło 22,8 mln ton i było niższe niż w tym samym okresie 2014 roku o 1,2 mln ton. A wynik finansowy netto górnictwa po czterech miesiącach wyniósł minus 800 mln 600 tys. zł. Co Pan na to?

 

- Wyniki górnictwa są rzeczywiście złe. Byłoby dalekim uproszczeniem, gdyby mówić, że to tylko i wyłącznie konsekwencja spadających cen.

A czego w takim razie?

- To jest również - a może przede wszystkim - konsekwencja zaniechań restrukturyzacyjnych z ostatnich ośmiu lat.
Po prostu górnictwo polskie nie zostało przygotowane na dekoniunkturę. Problemem jest jednak to, że dziś górnictwo pozbawia się narzędzia poprawy własnej sytuacji.

Czyli?

- Jeżeli jednym z głównych powodów kłopotów są niskie ceny węgla, to nie kto inny - jak samo górnictwo obecnie je jeszcze obniża.
Po pierwsze pozbywając się przychodów, a po drugie - kreując ceny węgla na takim poziomie, że stają się one atrakcyjne jedynie dla importerów.

Czemu tylko dla nich?

- Dlatego, że tylko importerów będzie stać sprzedawać w Polsce węgiel po tak niskich cenach. Polskich producentów nie będzie stać, bo oni po prostu zbankrutują.

Branża się stacza po równi pochyłej?

- Rozumiem determinację zarządów spółek, że ratują swoje firmy. Tak być musi. Ale przede wszystkim muszą zrozumieć, że rujnują sobie perspektywę.
A poza tym, nie rozumiem bierności właściciela, który nie uruchamia żadnych własnych narzędzi dla ratowania sektora, poza płaceniem z budżetu państwa za likwidację kopalń oraz obniżanie zatrudnienia. To ma wszystkie znamiona gaszenia światła w polskim górnictwie.

Rozmawiał: Jerzy Dudała